> [!warning] Zastrzeżenie na start > Ten tekst nie ma na celu niczego udowadniać ani nikogo do czegokolwiek przekonywać. To wyłącznie opis mojego własnego procesu myślowego - tego, jak zmieniała się moja perspektywa w miarę jak zagłębiałem się w ten problem. --- ## Jak to się zaczęło Kiedy zobaczyłem to pytanie po raz pierwszy, mój naturalny odruch był prosty: niebieski. Pewnie tak samo jak większość ludzi. Ale potem zacząłem się nad tym zastanawiać. I im więcej czytałem komentarzy, im więcej widziałem jak inni to rozumują i jakiego wyboru dokonują - tym bardziej otwierała się przede mną zupełnie inna perspektywa na ten problem. Jakiś czas temu udostępniłem to pytanie na Mastodonie. W ciągu kilku dni odpowiedziało 65 osób - to oczywiście ułamek tego, co zebrała np. ankieta MrBeasta na X, ale i tak wyniki były wymowne: **68% wybrało niebieski, 32% czerwony**. W komentarzach zawrzała dyskusja, w której brałem aktywny udział. Kacper Pitala nagrał też [interesujący film na ten temat](https://youtu.be/pQ0jqPsi4wQ), który trafnie zwrócił uwagę na kilka rzeczy, o których napiszę niżej. --- ## O co w ogóle chodzi Zanim opiszę swój wybór i dlaczego go dokonałem, krótko opiszę na czym w ogóle polegał ten eksperyment. Są dwa przyciski: czerwony i niebieski. Wszyscy uczestnicy dokonują wyboru jednocześnie, nie znając decyzji innych. Nie ma możliwości komunikacji ani koordynacji. Zasady są proste: - Jeśli **ponad 50% uczestników naciśnie niebieski** - wszyscy przeżywają, niezależnie od tego, który przycisk wybrano. - Jeśli **50% lub mniej naciśnie niebieski** - przeżywają tylko ci, którzy nacisnęli **czerwony**. --- ## Dwa obozy i ich argumenty Oczywiste jest, że z różnych powodów eksperyment ten podzielił ludzi na dwie grupy. Każda z nich próbowała wyjaśniać i przekonywać innych do swoich racji na różne sposoby. **Niebieski obóz mówił mniej więcej tak:** - "Chcę, żeby wszyscy przeżyli, więc naciskam niebieski." - "Wystarczy ponad 50% niebieskich - to łatwiejsze do osiągnięcia niż 100% czerwonych." - "Jeśli każdy będzie myślał tylko o sobie i naciskał czerwony, to już na starcie zmniejszamy szansę że niebieski wygra." **Czerwony obóz odpowiadał:** - "Czerwony to jedyna strategia, która gwarantuje przeżycie niezależnie od tego co robią inni." - "Jeśli wierzysz że >50% naciśnie niebieski - i tak powinieneś nacisnąć czerwony, bo i tak skorzystasz z ich efektu." - "Naciskanie niebieskiego to gest symboliczny, który może cię kosztować życie." --- ## Problem z analogiami Dla mnie już tutaj pojawił się pierwszy problem. Eksperyment zakłada brak kontaktu i brak wiedzy o tym jak głosują inni - więc wiele z tych argumentów jest wyeliminowanych już na starcie. Ludzie z całych sił starali się przedstawić ten eksperyment myślowy w taki sposób, żeby strona przeciwna *zrozumiała* go tak samo jak oni i zagłosowała tak jak oni. Ktoś porównywał to do blendera - jeśli wszyscy wskoczymy do blendera razem, to może nam się uda go zatrzymać. Ktoś inny do stania na torach lub pod zgniatarką - czy stoisz sam czy z grupą, odpowiednio dużo ludzi to zatrzyma, ale przecież nawet nie trzeba tam wchodzić. We wszystkich tych wersjach jest jedna wspólna cecha: **widzisz co robią inni**. A to fundamentalnie zmienia strukturę problemu. To pokazuje, że ludzie zupełnie inaczej postrzegają to pytanie - bo wyciągają z niego inny problem do rozwiązania. I to jest w porządku. --- ## Moje zastrzeżenia do samego pytania Mam kilka problemów z założeniami tego eksperymentu. Po pierwsze - założenia są niejasne. Ale jeśli traktujemy to poważnie jako eksperyment myślowy, to naturalne jest przyjęcie pewnych warunków bazowych: każdy głosujący ma wolność wyboru, nie jest do niczego zmuszany i jest w pełni świadomy swojej decyzji - czyli zna zasady i ich konsekwencje. To od razu eliminuje argumenty w stylu "ale co z dziećmi" albo "co z osobami niepełnosprawnymi". Jeśli ktoś nie może świadomie decydować, to po prostu nie uczestniczy w tym eksperymencie. Tak samo jak pytanie "co jeśli przycisk się zepsuje" - to wychodzenie poza ramy zadanego pytania. Po drugie - nie wiemy nic o czasie. Czy mamy chwilę na zastanowienie się? Czy decyzja ma być natychmiastowa? Czy możemy ją zmienić? Czy inni będą wiedzieć co wybraliśmy? Po trzecie - proporcje mogą być zupełnie inne. W tym eksperymencie próg to 50%+1. Ale co jeśli wystarczyłby tylko 1%? Albo odwrotnie - potrzeba by było 99%? To radykalnie zmienia rachunek ryzyka. I po czwarte - kontekst może być zupełnie inny. Co jeśli porywacze mają moją rodzinę i warunki są odwrócone - jeśli każdy wybierze czerwony, puszczają wszystkich, ale jeśli ktoś wybierze niebieski, to tylko czerwoni zostają uwolnieni... chyba że większość wybierze niebieski, bo wtedy porywaczom nie opłaca się nikogo zabijać? To zupełnie inna gra. > [!warning] Przy innych założeniach odrzucam to pytanie > Jeśli eksperyment zakłada uczestników, którzy nie mają pełnej decyzyjności albo nie znają zasad - to pytanie jest tendencyjne i nie ma sensu na nie odpowiadać. Podobno autor oryginalnego pytania zakłada właśnie takich uczestników. Jeśli tak, to moja odpowiedź jest inna. --- ## Dlaczego zmieniłem zdanie Wróćmy do początku. Mój pierwszy odruch to był niebieski. Dlaczego? Pewnie z tego samego powodu co większość - niebieski wydaje się *dobry*. Myślimy: *chcę żeby wszyscy przeżyli, więc wybieram opcję która to umożliwia*. To intuicyjne, emocjonalne, i w pewnym sensie piękne. Ale im dłużej o tym myślałem, tym bardziej zdawałem sobie sprawę z czegoś innego. To nie jest dla mnie pytanie o to, czy chcę przeżyć, ani czy jestem na tyle empatyczny, żeby narazić swoje bezpieczeństwo dla zupełnie obcych mi ludzi. ==To jest pytanie, czy ja mogę decydować za innych. Czy tylko za siebie.== Wciśnięcie niebieskiego jest dla mnie powiedzeniem wprost: *wiem lepiej, co powinni zrobić inni*. Że mam wystarczająco dużo pewności co do cudzych decyzji, żeby swój wybór oprzeć na założeniu, że odpowiednio dużo ludzi zachowa się tak jak ja chcę. A to założenie jest po prostu fałszywe. Nie mam na to żadnego wpływu. Nie znam wyników. Każda osoba decyduje wyłącznie za siebie. --- ## Emocje kontra logika - ale nie tak jak myślisz Często ten dylemat jest przedstawiany jako: emocje = niebieski, logika = czerwony. To uproszczenie. Równie dobrze ktoś może się bać o swoje życie i z czystego strachu nacisnąć czerwony - to emocja, nie logika. I równie dobrze ktoś może stwierdzić, że *logicznie rzecz biorąc, łatwiej jest zebrać 50%+1 niebieskich niż 100% czerwonych* - i to też jest argument logiczny, tylko oparty na założeniu, którego nie da się zweryfikować. Moja tendencja do patrzenia na świat z różnych perspektyw dała mi się we znaki - zacząłem naprawdę głęboko o tym myśleć. I w pewnym momencie dotarło do mnie też inne pytanie: czy na tyle cenię swoje życie, żeby wybrać życie, a nie potencjalną śmierć? Najwygodniej byłoby odpowiedzieć jak Geralt - jeśli mam wybierać mniejsze zło, wolę nie wybierać wcale. I pewnie są osoby, które niezależnie od okoliczności wcisnęłyby niebieski. Wiem, że część moich bliskich zrobiłaby tak nawet z pełną znajomością i świadomością zasad. --- ## Mój wybór i co za nim stoi Gdybym musiał wybrać - wciskam **czerwony**. I chciałbym, żeby moi bliscy zrobili tak samo. Mimo że wiem, że część z nich tego nie zrobi. Dlaczego? Bo ja decyduję tylko za siebie. Nie za innych, nie za najbliższych, nie za dzieci. Mój głos nic nie zmienia w ostatecznym wyniku w tym sensie, że i tak bym tak zagłosował - niezależnie od wszystkiego. Jeśli i tak ponad połowa naciśnie niebieski, nic się nie zmienia. Jeśli nie - przeżywam. Popularny jest argument, że *każdy czerwony to mniej niebieskich*. Ale to odwraca logikę. Ci, którzy wybrali czerwony, i tak by to zrobili - moja decyzja nie zmniejsza magicznie liczby niebieskich. Wciskanie niebieskiego *żeby zwiększyć szansę* opiera się na założeniu, że moja decyzja ma wpływ na cudzą. A nie ma. > [!abstract] Podsumowanie w jednym zdaniu > Wciskam czerwony, bo ja decyduję tylko za siebie - i to jest jedyna decyzja, co do której mam pewność. --- ## Pytania, które zostają otwarte Jest jeszcze jedno pytanie, z którym zostałem po tej całej analizie. Jeśli moi bliscy wcisnęli czerwony, a ja wybrałem niebieski - i jednak ginę - to co wtedy?